30/12/2013

Britian wouldn't be Great without the Scots / Brytania nie byłaby Wielka bez Szkotów


There is something about Scotland. I might say this because I was living here for a while and it was in fact, the first place I arrived to, when moving to Great Britain.

Here I am again in Glasgow, hence this reflection. I can't count the times I have visited this city, since I moved from here to the sunny South of England.

I lived in Glasgow for only a year and a half, enough though to experience the culture of this vibrant city, make (some hopefully lifelong) friendships, work hard and have a lots of fun.
I had a great time here, and the toughest time I could remember having in the UK. 
I enjoyed my life in Glasgow with every cell of my body and I moaned about the weather to the point of annoyance. I was amazed by peoples' open minded nature and friendliness and puzzled by their sometimes shocking simplicity. 

What's more interesting is that Glasgow makes me feel like I was in my hometown. It actually reminds me of it, even though it's not similar at all. If I believed in reincarnation, I would say, that I lived here in my past life. It feels home. At anytime when I am back here. 

There is something about Scotland. It could be its landscapes, the legends, the history or maybe its people. Their joy of being, their singing, harmless emotion for their identity perhaps a bit repressed by the concept of the United Kingdom. 

Scotland is the soul of England, but neither of them know that.  

Britain wouldn't be great without the Scots.




WERSJA POLSKA / POLISH VERSION




Szkocja ma "to coś". Może mówię tak dlatego, że miałam okazję tutaj przez chwilę mieszkać, no i w ogóle było to pierwsze miejsce w Wielkiej Brytanii, do którego przybyłam.

Obecnie znowu przebywam w Glasgow, może stąd ta refleksja. Nie jestem w stanie policzyć ile już razy tu byłam, od kąd wyprowadziłam się na słoneczne południe Anglii.

W Glasgow mieszkałam niespełna półtora roku - wystarczająco, aby ciut poznać kulturę tego wibrującego miasta, zawrzeć przyjaźnie, dużo pracować i świetnie się bawić.
Było mi tu cudownie, ale doznałam też ciężkich dni i tygodni. Napawałam się pięknymi momentami każdą komórką mojego ciała i narzekałam na pogodę do oporu. Byłam zachwycona otwartą naturą oraz życzliwością tutejszych ludzi i czasami zaskoczona ich szokującą prostotą.

Jednak najbardziej zdumiewającą rzeczą jest to, że czuję się w Glasgow jak moim rodzinnym mieście. Bardzo mi ono je przypomina, choć te dwa miejsca wcale nie są do siebie podobne. Gdybym wierzyła w reinkarnację stwierdziłabym, że mieszkałam tutaj w poprzednim życiu. Za każdym razem, kiedy tu jestem czuję się jak w domu.  

Szkocja ma "to coś". Może są to jej krajobrazy, legendy, historia, może są to jej ludzie. Ich radość bycia, ich śpiew, niewinne uczuicie do ich tożsamości, zdaje się trochę stłumionej pojęciem Wielkiej Brytanii. 

Szkocja to dusza Anglii, ale żadne z nich o tym nie wie.

Brytania nie byłaby Wielka bez Szkotów. 



28/12/2013

Films worth to be watched again - Love Actually / Filmy, które warto obejrzeć jeszcze raz - To właśnie miłość

Google Images

There is obviously no better time of the year to write a post about a Christmassy movie called "Love Actually", as Christmas. Yes, typically I watched it over a couple of days ago as a part of my "relaxation regime" during Christmas break. And it wasn't the second, time I did so, neither the third. 

Five years ago I picked this movie up from the shelf of my former flatmate at my new home in Munich. I'd never heard of it before, and I was feeling miserable that evening, so I thought, I'll cheer myself up with a this sweet production filled with big British names.
Bearing in mind, that I am not a particular fan of Hollywood movies since my late teenage years the impact of "this kind of film" made on me after watching it was at least exaggerated...

So what happened? I did realise that I actually don't hold the feeling for a person which I was supposed to be in love with, (and whom I was making the plans for the future), so I phoned him up to say it. It wasn't a pleasant call, but sooner or later necessary to make, and definitely not an easy one. 
However, I communicated what I wasn't capable of saying for a long time and felt relieved. Never regretted it.

Sounds wishy-washy? Yeah, maybe. But the lessons, conclusions and ideas can be found everywhere. Even in a Hollywood style romantic comedy.

The movie is light, quite clever and funny. Not serious at all. A number of love stories that interweave it's heroes among their family and friends circles over the Chistmas period. Some threads have a happy ending, some of them don't and maybe for the good of its characters are not meant to.
But what they all have in common is that all the protagonists of the film are giving the love a chance. They go for it, no matter how difficult, impossible or socially inconvenient. They try and they never regret it.

My outcome form seeing this movie seemed to encourage quite opposite reaction for me. Instead of giving the love a chance I refused it. But still, it was about feeling true to yourself like the characters of the "Love Actually" do. 

So when you feel, act. When you don't... act :)



WERSJA POLSKA / POLISH VERSION



Chyba nie ma lepszej pory w roku na napisanie posta o świątecznym filmie pt: "To tylko miłość" jak właśnie święta Bożego Narodzenia. Tak, tradycyjnie już obejrzałam go parę dni temu, jako część mojego "reżimu relaksacji" podczas świątecznej przerwy. I nie był to ani drugi raz, kiedy tak zrobiłam, ani nawet trzeci. 

Pięć lat temu zdięłam ten film z półki mojej ówczesnej współlokatorki w moim, wtedy nowym domu w Monachium. Nigdy o nim wcześniej nie słyszałam, a że owego wieczoru czułam się żałośnie postanowiłam poprawić sobie nastrój tą słodką produkcją wypełnioną słynnymi brytyjskimi imionami dużego ekranu. 
Zważywszy na fakt, że nie jestem szczególną fanką filmów Hollywood chyba już od czasów nastoletnich, wpływ jaki "tego typu film" na mnie odziałał wydaje się być co najmniej przesadzony...

Co więc takiego się stało? Zdałam sobie sprawę, że już nie żywię uczuć do osoby, w której miałam być zakochana (i którą wiązałam przyszłość) więc zadzwoniłam do niej, aby ją o tym poinformować. Nie była to oczywiście przyjemna rozmowa, ale konieczna do odbycia i na pewno nie łatwa. 
Nie mniej jednak zakomunikowałam to, czego nie byłam w stanie przez długi czas i poczułam ulgę. Nigdy potem tego nie żałowałam.

Brzmi trywialnie? Może i tak. Jednak lekcje, wnioski oraz pomysły mogą zostać odnalezione wszędzie. Nawet w romantycznych komediach w hollywood'zkim stylu. 

Film jest lekki, całkiem mądry i zabawny. W ogóle nie na serio. Kilka historii miłosnych, które przeplatają ich bohaterów w kręgach znajomych oraz ich rodzin podczas okresu świąt Bożego Narodzenia. Niektóre wątki mają szczęśliwe zakończenie, niektóre nie, ale może z względu na dobro tych postaci tak wcale być nie miało. 
To, co mają one ze sobą wspólnego to, fakt, że wszyscy protagoniści w tym filmie dają miłości szansę. Idą za nią, nie ważne, jak trudna, niemożliwa lub społecznie nie wygodna. Próbują i nigdy tego nie żałują. 

Mój rezultat po obejrzeniu tego filmu zachęcił mnie do całkiem odwrotnej reakcji. Zamiast dać miłości szansę, ja ją odrzuciłam. Nie mniej jednak, miało to związek z bycie prawdziwym w stosunku do siebie (jeśli mogę się tak wyrazić), dokładnie tak, jak bohaterowie filmu "To tylko miłość".

Jeśli więc czujesz, działaj. Jeśli nie czujesz... działaj :)




25/12/2013

Christmas Eve / Wigilia Bożgo Narodzenia


Christmas Eve without a doubt is the most important event during Christmas in the Polish culture.
It's the time, when we follow our exceptionally rich Christmas tradition of typical Christmas Eve plates, sharing wafer and wishing each other our dreams to come true.

Sounds lovely and it is indeed. However, my Christmas back in Poland before I left to travel used to be often sad and lonely, not to mention boring. My firends gathered with their families and my mum and I hardly ever did. As much as I loved Christmas, I hated them at the same time, as I couldn't help feeling sad, that I have no more family members to spend those special days of the year with.
 
This is why I promised myself that I will not go through those emotions during my adult life. Now I either go on holiday during Christmas time to explore somewhere new or I organise Christmas Eve dinner at my place for my international friends. I cook with pleasure the Polish dishes, so that I can familiarise them with my tradition and I also make sure, that my every guest, leaves my house happy.

Nobody deserves to be left alone for Christmas, unless they wish so. This special time of the year should be to connect with people regardless of whether they're connected by blood ties. 



WERSJA POLSKA / POLISH VERSION



Wigilia Bożego Narodzenia jest bez wątpienia najważniejszym wydażeniem Świąt Bożego Narodzenia w polskiej kulturze. 
To czas, kiedy pielęgnujemy naszą wyjątkowo bogatą tradycję typowych wigilijnych dań i dzielimy się opłatkiem życząc sobie spełnienia marzeń. 

Brzmi pięknie i tak właśnie jest. Nie mniej jednak moje święta Bożego Narodzenia zanim wyjechałam z Polski bywały często smutne, samotne wręcz nudne. Moi znajomi i przyjaciele spędzali ten czas ze swoimi rodzinami w przeciwieństwie do mnie i mojej mamy. Uwielbiałam święta i zarazem ich nie cierpiałam, pnieważ nie mogłam powstrzymać uczucia smutku powodowanego tym, że nie miałam więcej członków rodziny do świętowania tego szczególnego czasu w roku.

Obiecałam sobie więc, że nie będę powielać tych smutnych emocji w moim dorosłym życiu podczas świąt Bożego Narodzenia. Teraz albo udaję się na wakacje, aby poznąc nowe miejsce na ziemi, lub organizuję kolację wigilijną dla moich przyjaciół z różnych stron świata. Z przyjemnością gotuję polskie dania wigilijne, aby moi znajomi zasmakowali naszej tradycji i upewniam się, że każdy gość opuści mój dom zadowolony. 

Nikt nie zasługuje na to, aby być sam podczas świąt, chyba że sam sobie tego życzy. Ten wyjątkowy czas powinien być po to, aby połączyć się nawzajem w radości, bez względu na to, czy jesteśmy związani więzami krwi. 

 

 
--

22/12/2013

Forever young / Młoda na zawsze


If you're a European born in early eighties or earlier then there is a high chance that you remember a singer called Sandra. She was a German beauty famous for her "Maria Magdalena" tune, which significantly marked this joyful epoque filled with dancy, extremely rhythmic beats.

Listening to dance music from the eighties and nineties makes me feel happy and gets me in my head straight away back to my childhood times, which would never have been the same without it. Being born at the begining of the eighties makes me feel almost privileged, for some reason unknown to me, like I'd live in some special times, and mentioning its music I think it underlines this feeling of happiness of these times.

I am sure everyone's times are special for them. Surely, they are their times. And it's quite interesting that most of us, when mentioning "our own" times, pick up on various themes and activities synonymous with youth.

This is obviously associated with physical looks, fitness (hopefully!) and freedom. Like we could not keep looking good, being fit and feeling free when getting older.

Sandra, the singer, looks nothing like she used to in her most successful times. Actually, when I saw recent some videos of her on Youtube I panicked, thinking that I don't want to end up looking like this in 15-20 years. Money and fame clearly have nothing to do with the way we get old. Yes, you heard me well. Plastic surgeries, expensive treatments may help, but will never keep you truly young if you don't look after yourself from an early age and most importantly if your stress management is poor.

I believe we can keep looking and feeling young for most of our life. If you keep fit and have a right diet (on regular basis!) you feel good in your head, body and you don't stress as much as when you don't do any of these. If you feel good in your head and body you feel more free, regardless of how tied up you are in your job, marriage or children.

And once you feel free, your soul is free. That is the state of youth, that transpires.



See you in 15 years and you'll watch me
;)



WERSJA POLSKA / POLISH VERSION



Jeśli jesteś Europejczykiem urodzonym we wczesnych latach 80tych, lub przed nimi istnieją duże szanse, że pamiętasz piosenkarkę o imieniu Sandra. Niemiecka piękność, słynna poprzez utwór "Maria Magdalena", znacząco wpłynęła na tę radosną epokę pełną tanecznych i ekstremalnie rytmicznych bitów.

Słuchanie muzyki lat 80tych i 90tych niesamowicie mnie uszczęśliwia i szybko przywołuje wspomnienia z dzieciństwa, które na pewno nie byłoby takie same bez tejże muzyki. 
To, że urodziłam się na początku lat 80tych z niewiadomych dla mnie powodów sprawia, iż czuję się jakby uprzywilejowana, tak jakbym żyła w jakichś wyjątkowych czasach i przywoływanie ich muzyki, według mnie to całe uczucie szczęśliwości podkreśla.

Jestem pewna, że dla każdego z nas, "nasze" czasy są dla nas wyjątkowe. Są przecież nasze. I bardzo interesującym jest fakt, iż większość z nas mówiąc o "naszych" czasach, szczególnie w sensie królującej w nich muzyki ma przez to na myśli naszą młodość.
To, z kolei najczęściej związane jest z naszą atrakcyjnością i kondycją fizyczną oraz wolnością. Tak jakbyśmy nie mogli być atrakcyjni, wysportowani, lub czuć się wolni kiedy się starzejemy.

Sandra ani trochę nie wygląda już jak w jej najświetlniejszych czasach... Właściwie, kiedy obejrzałam jej świeżej daty występy na Youtube spanikowałam i postanowiłam sobie, że co jak co, ale nie mogę tak wyglądać za 15-20 lat. Pieniądze i sława ewidentnie nie mają większego wpływu na to, w jaki sposób się starzejemy. Tak, dobrze mnie słyszeliście. Operacje plastyczne, drogie zabiegi kosmetyczne mogą pomóc, ale nigdy nie będziemy prawdziwie młodzi, jeśli nie dbamy o siebie od naszych wczesnych lat dorosłości, i przede wszystkim, kiedy nie potrafimy odpowiednio radzić sobie ze stresem.  

Głęboko wierzę, że możemy wyglądać i czuć się młodo przez większość naszego życia. Jeśli o siebie dbasz poprzez uprawianie sportu i zdrowe odżywianie (oczywiście regularnie) to będziesz się dobrze czuł na ciele i umyśle, a stres nie zdominuje twojego życia, niż gdy tego robił nie będziesz. 
Kiedy czujesz się dobrze na ciele i umyśle, automatycznie czujesz się bardziej wolny, bez względu na to jak bardzo jesteś wplątany w obowiązki dnia codziennego w postaci pracy, małżeństwa, czy dzieci. I kiedy czujesz się wolny, wolna jest twoja dusza. To jest stan młodości, który transpiruje.


Do zobaczenia za 15 lat! ;)



 

18/12/2013

Why do I want to have children? / Dlaczego chcę mieć dzieci?

 
From the family album


Have you ever asked your parents why were you born? And I don’t mean it in the sense of self-destructive existential questions, but in search for a true cause of your being.
You may hear all sorts of different answers from: “We were dreaming about having you”, “We wanted a baby girl” to “We didn’t plan on you (by that time)”, “I didn’t want to be alone” and so on. You may hear nothing back and that’s fine too. Whatever the answer is, I hope it's reasonable, rather than sad or tragic.

I am not going to judge here the motivations of our parents for having us. I want to challenge our reasons for wanting children (if we do).



So let me start again with a similar question: “Why would you like to have children?” Please, think it carefully. Don’t say: “Because everybody else (whoever it is) has them by now”, “Because that’s how the world goes on” and those sort of blah blah explanations.

Answer from inside from deep inside from your heart.


The maternal or paternal instinct might be urging you and that’s OK. But that’s about you, not the child. You reckon that your genes need to be passed on? Great. But again, that’s about you.



How about to put yourself in the shoes of a little unborn and ask yourself: “What is that my parents can give me?”


Not in the sense of material wants and possessions, but in a true recognition of what it is that we already have to offer to our child, so that he or she will become a happy and good person. And again, as a parent you may ask yourself: What will they be able to learn from me? How will I teach them what I know? How will I share my life experience with them? If I was a child of me would I be happy having a parent like me?

I am not a mother myself (as yet) and I can understand that the answers to those questions might come gradually as our child develops. However, I believe, that the sooner we gain the clarity about it, the better our focus become on creating a happy person.

Most of us (with the whole respect to those who can't) can have children. It's not an art. The art is to support them to their best and accompany them in their life mission.

Are you able to do that?




WERSJA POLSKA / POLISH VERSION 



Czy kiedykolwiek pytałeś swoich rodziców dlaczego się urodziłeś? Nie w amoku egzystencjalnych wątpliwości czy jakimś auto destruktywnym sensie, ale w poszukiwaniu  rdzenia twojego bytu. 

Napewno usłyszysz różnego rodzaju odpowiedzi począwszy od: "Zawsze marzyliśmy, aby cię mieć", "Chcieliśmy mieć dziewczynkę" po "Nie planowaliśmy cię (wtedy)" czy "Nie chciałam być sama" i tak dalej. Tyle odpowiedzi, ilu zapytanych ludzi, mam tylko nadzieję, że więcej będzie tych rozsądnych niż smutnych, czy tragicznych. 

Nie będę tutaj oceniać powodów, dla których nasi rodzice się na nas zdecydowali. Chcę za to kwestionować te, dla których my potomostwa chcemy (zakładając, że tak jest). 

Pozwól mi więc zacząć od nowa zadając podobne pytanie: "Dlaczego chcę mieć dzieci?" Pomyśl ostrożnie. Nie mów: "Bo wszyscy dookoła (kogokolwiek masz na myśli) już je mają", "Bo takie jest życie" i tego typu bla bla tłumaczenia. 

Odpowiedz z głębi serca. 

OK, wzywa cię instynkt macieżyński lub tacieżyński. Ale to dotyczy ciebie, nie dziecka. Sądzisz, że warto przekazać dalej twoje "cenne" geny? Super. Tylko, że to znowu tyczy się ciebie.


A jakby tak postawić się w sytuacji nienarodzonego i zapytać siebie: "Co takiego mogą mi dać moi rodzice?"

Nie w kwestii materialnych potrzeb lub własności, ale w prawdziwym uznaniu tego co, możemy naszemu dziecku zaoferować, aby było szczęśliwą i dobrą osobą. I znowu, jako rodzic można zapytać: Czego moje dziecko będzie się mogło ode mnie nauczyć? Jak przekażę mu moją wiedzę? W jaki sposób podzielę się z nim moim doświadczeniem?

Nie jestem (jeszcze) matką i zdaję sobie sprawę, iż odpowiedzi na te pytania mogą pojawiać się stopniowo podczas rozwoju naszego potomka. Nie mniej jednak wierzę, że im prędzej będzie to dla nas jasne, tym lepiej skoncentrujemy się na stworzeniu szczęśliwej osoby.

Większość z nas może mieć dzieci (z całym szacunkiem do tych, którym niestety nie jest to dane). To nie sztuka. Sztuką jest wspierać je w jej mocy i towarzyszyć im w ich życiowej misji. 

Czy jesteś w stanie tego dokonać?










.

15/12/2013

What you think you become / Stajesz się tym, co myślisz

Source - Google

Today I'll start with a quick, simple, but inspirational quote by Gandhi. Since I've been reading books on how to think to achieve the state of happiness I pay far away more attention to what I think and how I do that. 

It's hard work to re-wire our thinking. I think the hardest is not to learn to call the happy thoughts out, but to unlearn our negative thinking patterns. Especially, in the times when we are stressed or angry. However, it's possible. Also, very rewarding. 

My real turning point in doing this was during my trip to Mexico. I went there with expectation to visit this beautiful country, meet the locals and learn their culture. I came back reset. 
Mexicans just didn't seem to do problems and negativity, where we "Westerners" do. I picked up on that, and chosen not to do some of my problems, that kept on taking away years of my life and tones of my energy. I still do get negative, but not to the same degree. A journey inside on an "outside" land is my answer. What's yours?



WERSJA POLSKA / POLISH VERSION




Dzisiaj zacznę krótkim, prostym, ale bardzo inspirującym cytatem Gandhi'ego. Od kąd czytam książki o tym, jak osiągnąć stan szczęścia zwracam o wiele więcej uwagi, na to, co myślę i jak to robię.

Nie jest łatwo "przeprogramować" nasz sposób myślenia. Sądzę, że najtrudniej jest nie tyle przywołać radosne myśli, co oduczyć się tych negatywnych. Szczególnie w chwilach, kiedy jesteśmy zestresowani lub źli. Nie mniej jednak jest to możliwe. I daje bardzo dużo satysfakcji.

Moim punktem zwrotnym w uczeniu się tego procesu była moja podróż do Meksyku. Pojechałam tam z celem zwiedzenia tego pięknego kraju, poznania miejscowych ludzi oraz ich kultury. Wróciłam zresetowana.
Meksykańczycy zdają się po prostu nie robić problemów tam, gdzie my "Ludzie Zachodu" je tworzymy. Załapałam to i zdecydowałam pozbyć się niektórych moich problemów, które zabrały mi lata życia i tony energii. Nadal zdarza mi się być negatynie nastawioną do pewnych rzeczy, ale już nie do tego samego stopnia, co kiedyś. Podróż do wnętrza na "zewntętrzym" lądzie to mój sposób. Jaki jest twój?    

 


12/12/2013

Waiting for the weekend that lasts forever / Czekając na weekend, który trwa zawsze


There is a really cool song the above in the chorus played by a Scottish band called Arab Strap. The guys in this track are talking us through their typical weekend in Glasgow filled with friends and fun.

The weekend: one of the most wonderful things to happen to people, who work Monday to Friday.


Across the world, especially here in the UK, I come across so much enthusiasm for magic sentences like: “Oh, it’s almost the weekend!”, “What are you up to this weekend?”, “Thanks God, it’s Friday!” etc. (Mind you, God isn’t too popular here, but faith in him is miraculously resurrected on Fridays!)

There's nothing wrong with that. Nevertheless if you think about it... time is running crazy – day after day, week after week, month after month, and eventually year after year. All spinning from weekend to weekend and before you turn around weeks, months and years have gone.

Some of us could say: “So what? That’s life”. Many of us do say: “God, I can’t believe it’s already December!” (God resurrected again!)

Whatever you’re keen on saying, one thing is for sure: time run fast, life goes on and it doesn’t happen only between Friday evening and Sunday night. More often it stares at us from Monday to Friday afternoon, and whispers to our ears the words we can’t hear: “Celebrate me... please”.

How about making every day of the week special? Even though we work, we still can allocate a few moments during the weekday to do what we like and most importantly in the way we like. Even if it’s a short moment, make it your own little weekend in your head.

The weekend is about our behaviour. Always behave cool, because life is now. And now is always.



WERSJA POLSKA / POLISH VERSION



Pod powyższym tytułem kryje się refren z pewnego utwóru szkockiej grupy o imieniu Arab Strap. Panowie ci, w tej piosence prowadzą nas poprzez ich typowy weekend w Glasgow, który wypełniony jest przyjaciółmi i dobrą zabawą. 

Weekend - jedna z najcudowniejszych rzeczy, jaka może się zdarzyć ludziom pracującym od poniedziałku do piątku. 

Jak świat światem, zwłaszcza tutaj, w Wielkiej Brytanii spotkałam się bezkresnym entuzjazmem przy licznych okazjach słysząc magiczne sentencje takie jak: "Oh, już prawie piątek!", "Jakie plany na weekend?", "Dzieki Bogu, już piątek!" itp. 
(Warto również zaznaczyć, że Bóg nie cieszy się tutaj zbyt ogromną popularnością, ale wiara w niego cudownie "zmartwychwstaje" w piątki!)

Nic w tym zdrożnego. Jakby tak jednak pomyśleć... czas leci jak szalony - dzień za dniem, tydzień za tygodniem, miesiąc za miesiącem i w końcu rok za rokiem. Wszystko kręci się od weekendu do weekendu, zanim człowiek się obejrzy poszły tygodnie, miesiące i lata. 

Niektórzy odparliby: "I co z tego? To przecież życie!". Wielu z nas też zdarza się krzyknąć: "Boże, nie mogę uwierzyć, że już mamy grudzień!" (znowu nam Bóg "zmartwychwstał")
Cokolwiek stwierdzimy, jedno jest pewne: czas leci szybko, życie ucieka i nie dzieje się ono pomiędzy piątkiem wieczór, a nocą w niedzielę. Częściej gapi się na nas od poniedziałku do piątkowego popołudnia i szepcze nam do ucha, coś czego słyszeć nie potrafimy: "Świętuj mnie... proszę".
 
Gdyby więc tak uczynić każdy dzień tygodnia wyjątkowym? Nawet jeśli pracujemy, też możemy przeznaczyć parę chwil podczas dnia powszedniego na robienie tego, co lubimy i najważniejsze; robienie tego w sposób jaki lubimy. Chćby był to nawet moment, niech stanie się on małym weekendem w naszej głowie.

Weekend nakreśla nasze zachowanie. Zachowujmy się zawsze super, bo życie jest teraz. A teraz jest zawsze. 


* For those, who are keen to listen to the mentioned track, there you go! Have a great weekend!




10/12/2013

Don't ask. Just chill / Nie pytaj. Wyluzuj.

  
Knowledge is power. But does it always give a person more confidence? 

Debatable. 

Sometimes it's better not to know certain facts, details or information about someone or something. 

Knowledge is power, but without being used according to a person's values and emotional intelligence it can be harmful. More than anything, it can create biases against other people, institutions and nations. 

And paradoxically the more you know, the more ignorant you can become. 

“Ignorance more frequently begets confidence than does knowledge” 

Charles Darwin 


Don’t ask. Just chill. 

Refresh your view on something, stand up, change your perspective, cut off what you already know and start again with a clear mind and heart.



WERSJA POLSKA / POLISH VERSION


 
Wiedza jest potęgą. Czy jednak zawsze dodaje pewności siebie?

To kwestia sporu.

Czasami lepiej jest nie znać pewnych faktów, szczegółów czy innych ogólnych danych na temat kogoś lub czegoś.

Wiedza jest potęgą, ale jeśli użyta wbrew wartościom etycznym lub przy braku inteligencji emocjonalnej może ranić. Co najważniejsze, może kreować uprzedzenia do innych ludzi, instytucji i narodów. 

Paradoksalnie im więcej wiemy, tym możemy się stać większymi ignorantami.

"Ignorancja częściej wywołuje pewność siebie, niż wiedza"

Karol Darwin


Nie pytaj. Wyluzuj. 

Odśwież swoje poglądy, wstań, zmień pozycję z której spoglądasz, odetnij się od tego co wiesz i zacznij od nowa z czystym umysłem i sercem.

07/12/2013

Films worth to be watched again - The Pianist / Filmy, które warto obejrzeć jeszcze raz - Pianista


I saw "The Pianist" for the first time over ten years ago, when it had just been released in world cinemas. I got so emotional afterwards that I couldn't stop crying for an hour or so, analyzing every moment of this production and drawing various conclusions on the ending of the movie.

A couple of days ago I watched "The Pianist" again. I hadn't planned on it. It just happened. This time I didn't cry but remained wistful.


It is not my role is to reveal the course of this film, I can only add, that it's based on a book under the same title by Władysław Szpilman - a Polish Jew, who lost all his family in the Holocaust. I trust, that if you are interested in the film you'll watch it at some point in your life.


The movie doesn't judge, it tells a story of an individual by defining the details of the most cruel situations in one of the most awful times in world history
This film engages, enforces empathy and in the background of an infinitive hopelessness, leaves a spectator with faith in human beings.

To me - a Pole it's a special production I can naturally associate with. To a global viewer undebatebly one of the best pieces on the WW2. Highly recommended by a person, who holds a memory in her heart for those inhuman times.




WERSJA POLSKA / POLISH VERSION



Pierwszy raz obejrzałam "Pianistę" ponad dziesięć lat temu, kiedy właśnie wszedł do światowych kin. Tak mnie owy film wzruszył, że płakałam po nim chyba z godzinę, analizując każdy jego moment i wyciągając wszelakie wnioski z jego końcówki. 

Parę dni temu znowu obejrzałam "Pianistę". Nie planowałam tego, jakoś samo się to stało. Tym razem nie płakałam, ale za to pogrążyłam się w zadumie.

Nie uważam, aby moją rolą było tu opowiedzenie akcji tego filmu, mogę tylko nadmienić, że został on nakręcony na podstawie książki Władysława Szpilamana pod tym samym tytułem. Jest to jego autobiografia - Polskiego Żyda, który stracił całą swoją najbliższą rodzinę w Holokauście. Ufam, iż jeśli jesteście zainteresowani tym filmem, obejrzycie go w pewnym momencie waszego życia. 

Film nikogo nie ocenia, opowiada historię człowieka poprzez definiowanie szczegółów okrutnych sytuacji w jednym z najbardziej okropnych okresów światowej historii. 
Ten film angażuje, wręcz wymusza empatię i w tle beznadziejności pozostawia widza z wiarą w człowieka.  

Dla mnie - jako Polki, to wyjątkowa produkcja, z którą mogę się naturalnie utożsamić. Dla światowego widza niewątpliwie jest to jeden z najlepszych filmów o tematyce II Wojny Światowej. Rekomendowany przez osobę, która trzyma w sercu pamięć o tych nieludzkich czasach.

 
 

05/12/2013

Time is what you make with it / Czas jest tym, co z nim zrobisz


Here we go again, I will excuse myself from not writing on my blog in the last three days due to constant engagement in personal life matters, which keep me busy (and happy).

Luckily, those "personal life matters" bring me more subjects to write about, so please look forward to my next posts! :)
I guess, nothing surprising I do by complaining (just a little bit) that I am busy, and have no time to..

- read my books
- see some of my friends
- clean my wardrobe
- search for career opportunities 
   and so on... 

Most of us believe, that we have no time to do stuff, that we should/want. Then, we're ending up by not doing them, and surprise surprise, not properly completing the tasks that are meant to keep us so busy either.

Surely, we are busy! There are a few crucial matters that keep us busy like Facebook,TV (who's still watching it?), yes, watching all the important stuff on internet, having a drink after work. Of course. Once upon a time people spend all the days in the fields, but now? Life is bloody busy!

However, I rediscovered the simple true that makes me feel good about myself when it comes up to organisation skills:

You can do nothing in an hour, and you can do a lots of stuff in an hour.
You can do nothing for the whole day, and you can do everything you planned.
You can pass a year by plodding around, and you can travel the world in the whole year.

The time is what you make with it. 



WERSJA POLSKA / POLISH VERSION



Nie pisałam na blogu przez ostatnie trzy dni. Znowu usprawiedliwię się brakiem czasu oraz ciągłym zaangażowaniem w osobiste sprawy życiowe, które to właśnie mnie tak zajętą (i zarazem zadowoloną) trzymają.

Na szczęście, te "osobiste sprawy życiowe" dostarczają mi również tematów na posty, więc proszę wyczekujcie tych następnych! ;)

Chyba nie zrobię niczego oryginalnego poprzez poskarżenie się (ale tylko trochę) na to, że jestem zajęta i nie mam czasu na:

- czytanie zaległych książek
- zobaczenie się z niektórymmi znajomymi
- zrobienie porządków w szafie
- szukanie możliwości rozwoju dla mojej kariery
i tak dalej...

Większość z nas namiętnie wierzy w to, że nie mamy czasu na robienie rzeczy, które robić powinnyśmy, lub byśmy chcieli. Kończy się to oczywiście na ich nie robieniu, na dokładkę nie robieniu prawidłowo tego, co niby nas tak zajmuje.  

Jesteśmy przecież zajęci! Zajmują nas takie istotne rzeczy jak Facebook, telewizja (tak na marginesie, kto ją jeszcze ogląda?), oglądanie różnorakich filmów w internecie, czy np. drink po pracy. Jasne, kiedyś ludzie spędzali cały dzień w polu, ale teraz? Życie jest strasznie zabiegane:)

Nie mniej jednak, ostatnio na nowo odkryłam prostą prawdę, która sprawia, że dobrze mi się robi kiedy myślę o zdolnościach organizacyjnych jako takich:

Możesz nie zrobić nic w ciągu godziny i możesz w ciągu godziny załatwić bardzo dużo rzeczy.
Możesz nie zrobić nic przez cały dzień i możesz przez cały dzień zrobić, wszystko, to co zaplanowałeś.
Możesz spędzić rok na ślęczeniu i możesz w rok objechać świat. 

Czas jest tym, co z nim zrobisz.




01/12/2013

Come Date with Me / Randkuj ze mną

Social Attraction Academy
I don't date on line. Never did, and a few weeks ago I actually wrote an anti on-line dating post titled "I am dating (off) line" to share with you my thoughts on this topic. 

However, a couple of months ago I was asked for connection on LinkedIn by a Dating Coach called Gary Gunn. I quickly looked up his LinkedIn profile, intrigued by the name of his company; "Social Attraction Academy" I decided to write a message to him to express my admiration for what he is doing. Gary offered to me to check out one of his workshops called "Come Date with Me"- on how to successfully date on line. The event was good value for money so I thought: "Why not?"

I went to it yesterday. I had no expectations whatsoever. As I am much into self development and psychology, I truly enjoy taking part in any workshop, that will move me even a tiny step further in gaining more knowledge about how to get the best out of me and others. 

Just to be clear, Gary didn't ask me to write anything about his event, neither has he paid me for doing this. Nevertheless, I am more than happy to say, that I have participated in one of the most professional, interesting and instructive workshops in a few years!

During the three hours of this event there were lectures about style, fitness, communication, fashion and photography. All focused on creating an effective on-line dating profile, so that one can attract a person, whom they specifically look for. 
I especially enjoyed the speech about the communication. Due to my deep interest in this topic I got a few good advices not only for writing an effective profile for dating on-line (if I ever do!), but actually for my blog! 
For example, correct and incorrect words in use, key points in each paragraph, honesty with yourself in writing, so one can create a niche for right people, whom interest would like to gather.

Other interesting points were, that every item of our clothing tells a message about us, how to effectively manage on line messages, how quickly you should set up a meeting with a person you've met on line, and what kind of personal photo to use on dating profiles. Although the workshop did not convince me to sign up for on-line dating (neither that was it's purpose!) the info I learned there is super relevant to other areas in life. 

It's amazing, that in those busy times of the West, when people seem to have so many options in life there are some clever and open minded souls, who are willing to help us with becoming more self aware and hopefully happier with ourselves. 



WERSJA POLSKA / POLISH VERSION
 


Nie randkuję on-line. Nigdy tego nie robiłam. Na dodatek parę tygodni temu nawet napisałam anty-posta na owy temat zatytuowanego "Randkuję (off) line", w którym namiętnie dzieliłam się z wami moimi przemyśleniami. 

Nie mniej jednak, jakieś dwa miesiące temu dostałam zaproszenie na LinkdIn aby połączyć się z Dating Coach o imieniu Gary Gunn. Dating Coach to, jak by to ująć? Ktoś na wzór trenera w randkowaniu... Szybko zajrzałam na jego profil, zaintrygowana nazwą jego firmy w tłumaczeniu dosłownym: Akademia Społecznej Atrakcji (wybaczcie, nie wiem jak to rezolutnie przetłumaczyć;) postanowiłam napisać do niego wiadomość, aby wyrazić mój podziw dla tego co robi. Gary zaoferował mi, aby zapoznać się z jednym z jego warsztatów pod tytułem: "Randkuj ze mną" o tym jak z powodzeniem umawiać się poprzez portale randkowe. Usługa kosztowała grosze, więc pomyślałam: "Dlaczego nie?"

Właśnie wczoraj miałam przyjemność w owym wydarzeniu uczestniczyć. Udałam się na nie bez żadnych oczekiwań. Po prostu interesuję się technikami samo rozwoju i psychologią, lubię więc brać udział w wydarzeniach, po których będę o krok do przodu w wiedzy o tym, jak wydobyć z siebie oraz innych to, co najlepsze.

Aby było jasne, Gary nie poprosił mnie, abym cokolwiek na temat tego spotkania napisała, ani mi za to nie płaci. Mimo to, serdecznie chciałabym zakomunikować wam, że wzięłam udział w jednym z najbardziej profesjonalnych, interesujących i pouczjących warsztatów w ciągu ostatnich kilku lat!

Podaczas tego trzygodzinnego wydarzenia dostaliśmy wykład o stylu ubierania się, fitness, komunikacji, kolorach w doborze stroju oraz fotografii. Wszystko sprowadzone do wspólnego mianownika, czyli jak stworzyć efektywny profil na portalu randkowym, tak abyśmy przyciągnęli uwagę tego typu osób, na których nam zależy.
Szczególnie podobała mi się część o komunikacji. Bardzo mnie owy temat interesuje, dlatego znalazłam w niej rady dla siebie, nie tyle co do tego jak skutecznie opisać siebie na portalu randkowym, o ile jak pisać na moim blogu! 
Aby bliżej wam to wyjaśnić, była mowa o prawidłowym i nieprawidłowym słownictwie, kluczowe punkty pod koniec każdej części opisu, uczciwości w stosunku do siebie i innych, aby w ten sposób stworzyć niszę dla odpowiednich ludzi, których uwagę chcemy przecież przyciągnąć. 

Innymi interesującymi punktami programu było (częściowo dla mnie) odkrycie, że każda część naszej garderoby opowiada coś o nas, jak zarządzać wiadomościami na owych portalach, jak szybko zaaranżować spotkanie z daną osobą w rzeczywistości oraz jakie zdięcie na swój profil dobrać. 

Być może warsztat ten nie przekonał mnie do randkowania on line (nie taka zresztą była jego rola!), ale wiedza jaką z niego wyniosłam bedzie mi bardzo przydatna w wielu apektach mojego życia. 

To wspaniałe, że w tych zabieganych czasach Zachodu, gdzie wydaje się, że mamy w życiu tyle opcji istnieją mądre, owarte umysły, które mogą nam pomóc w stawaniu się bardziej siebie świadomym jak i bardziej z siebie zadowolonym.





29/11/2013

Let's do thanksgiving / Zagrajmy we wdzięczność


Funny enough in my recent post I was writing about gratitude based on “The Magic”, continuation of “The Secret”, and didn’t realize that yesterday was the American Thanksgiving Day. 
Although celebrated in a few other countries on different dates in October and November I guess the one in US has the meaning in the Western Culture. It’s the celebration to give thanks for the blessings of the harvest and for the preceding year, but regardless of where it’s observed it’s always a good idea for everyone to give thanks for anything in our lives that we appreciate.

The gratitude has been on my mind a lot recently due to reading “The Magic”. Last couple of days I struggle a bit to think thoughts of gratefulness, as some things in my life bother me and it’s just so easy to swing into angry or negative thinking. I do however, try get to back on track and concentrate on positive things at the moment, rather than the fewer negative encounters.

Using the Thanksgiving Day as an excuse I decided to share with you a few quotes about thanksgiving which I found inspiring:


"Gratitude is the sign of noble souls." - Aesop

"Be thankful for what you have. Your life, no matter how bad you think it is, is someone else's fairy tale."
- Wale Ayeni
 

"If a fellow isn't thankful for what he's got, he isn't likely to be thankful for what he's going to get." - Frank A. Clark
 
"Be thankful for what you have; you’ll end up having more. If you concentrate on what you don’t have, you will never, ever have enough."
- Oprah Winfrey

 

Whom to whom, but it’s worth to listen to Oprah. Her life wasn’t all roses, however she became one of the most powerful women. A woman with the millions on her bank account, I’d like to add ;)

I’ll also throw in my own quote: “Be grateful for the weekend!” ;)
Mine is going to be busy, productive and entertaining. More about it in my Sunday post!



WERSJA POLSKA / POLISH VERSION



Tak się zabawnie składa, że w moim ostatnim poście pisałam o wdzięczności w związku z książką pt "Magia", którą obecnie czytam, a nie zoriantowalam się, że wczoraj było amerykańskie Świeto Dziękczynienia jak najbardziej z wdzięcznością związane. 
Mimo, iż święto to obchodzone jest w kilku krajach na przełomie października i listopada to chyba to amerykańskie najsilniej zaznaczyło się w kulturze Zachodu. Jest bowiem wyrazem podziękowania za błogosławieństwo zbiorów oraz nadchodzącego roku. Nie mniej jednak, gdziekolwiek obchodzone zawsze może być świetną okazją dla wszystkich do podziękowania za to, co w naszm życiu doceniamy.

Wdzięczność przewija się przez moje myśli, przede wszystkim dlatego, że obcenie czytam "Magię". Mimo tego, w ostatnich paru dniach praktykowanie wdzięczności przychodzi mi trochę trudniej, ponieważ pewne rzeczy nie układają się po mojej myśli. Jak wiadomo nie trzeba dużo, aby wpaść w wirek (na szczęście dla mnie w tym momencie tylko wirek:) negatywnych myśli. Tak czy siak, staram się szybko wrócić na własciwy tor i skoncentrować się na rzeczach pozytywnych, których w moim w życiu jest zdecydowanie więcej.


Wykorzystując więc Święto Dziękczynienia jako pretekst chciałabym podzielić się z wami kilkoma sentencjami odnośnie wdzięczności, które mnie zainspirowały:


"Wdzięczność jest znakiem szlachetnych dusz." - Ezop

"Bądź wdzięczny za to, co masz. Twoje życie, bez względu na to, jak źle o nim myślisz, jest dla ktoś innego bajka."- Wale Ayeni


"Jeśli człowiek nie jest wdzięczny za to, co on ma, jest prawdopodobne, ze nie bedzie wdzięczny za to, co dostanie"- Frank A. Clark

"Bądź wdzięczny za to, co masz, a będziesz mial jeszcze więcej. Jeśli koncentrujesz się na tym, czego nie masz, nigdy, nie bedziesz bedziesz mial wystarczajaco".- Oprah Winfrey

Kogo jak kogo, ale Oprah warto posłuchać. Jej życie nie było usłane różami, a jednak stała się jedną z najbardziej wpływowych kobiet na świecie. Kobiet z milionami na koncie, dodam ;)

Ja również mam dla was na zakończenie moją własną sentencję: "Bądź wdzięczny za nadchodzący weekend!";)


Mój zapowiada się produktywnie i rozrywkowo. Więcej o tym już w niedzielnym poście!

27/11/2013

The Magic - Book Review / "Magia" - Krótka recenzja książki


I bet that some of you, or maybe most of you have heard about a book or a movie called “The Secret”. I watched the movie years ago, enjoyed it and forgot about it. Recently I bought the book, which I also read enjoyed it and… 
 
I bought it along with another book titled “the Magic” by the same author, Rhonda Byrne, and my conclusion is that anyone interested in reading “The Secret” should start from “The Magic” first.

“The Magic” in my view works on the basics of the positive thinking. What I mean by this is that it rewires the concept of our thinking patterns. The whole book encourages and joyfully inspires to develop gratitude for everything we already have in our lives: our body, mind, possessions, people, situations and so on.

It claims that more grateful we feel for what we have, the more of it we receive. It contains simple exercises at the end of each chapter to reinforce the gratitude thoughts. 

The book also fairly points out, that no matter how bad the things are, there is always something to be grateful for. In fact, the more you think about what’s good in your life, the more things to be grateful for you discover. To me it’s almost like a domino effect in a very positive meaning.

To some of us all this may sound a bit wishy-washy and not an easy approach to develop, especially in some complex situations in our lives. That’s understandable. Nevertheless, I have almost finished reading this book and started practicing gratitude. I can already see some changes in my thoughts and I can say for sure that it makes me feel very good.

Regardless, it’s never a bad thing first to notice what we normally take for granted and then feel grateful for it. Do not only be grateful as our language suggests. Feel grateful. That's the whole point.




WERSJA POLSKA / POLISH VERSION



Założę się, że niektórzy z was, a może i większość słyszała o książce lub filmie pt. "Sekret". Obejrzałam owy film parę dobrych lat temu, podobał mi się, ale jakoś o nim zapomniałam. Ostatnio kupiłam wspomnianą książkę, przeczytałam ją, podobała mi się i...

Kupiłam ją wraz z inną książką zatytuowaną "The Magic" czyli po prostu Magia tej samej autorki Rhondy Byrne i szybko doszłam do wniosku, że ktokowiek jest zainteresowany przeczytaniem "Sekretu" zdecydowanie powinien zacząć od "Magii".

"Magia" w moim przekonaniu prowadzi nas poprzez podstawy pozytywnego myślenia. Mam na myśli to, że tak jakby resetuje/przetwarza koncept naszych wzorców myślenia. Cała książka zachęca i radośnie inspiruje do rozwijania wdzięczności za wszystko to, co już w naszym życiu mamy: nasze ciało, umysł, nasze własności, ludzi, sytuacje i tak dalej.

Twierdzi, że im bardziej czujemy się wdzięczni za to co mamy, tym więcej tego otrzymujemy. Na końcu każdego rozdziału są w niej proste ćwiczenia na wypracowanie oraz wzmocnienie poczucia wdzięczności. 
Książka również całkiem właściwie wskazuje, że jakkolwiek źle w naszym życiu by się nie działo, zawsze znajdzie się coś, za co można czuć wdzięczność. Istotnie, im więcej myślisz o tym, co jest w twoim życiu dobre, tym więcej rzeczy za które chcesz być wdzięczny odkrywasz. Dla mnie to jest jak efekt domino w bardzo pozytywnym znaczeniu. 

Dla niektórych z nas może to brzmieć trochę jak bla-bla lub trudne podejście do wypracowania, szczególnie w skomplikowanych sytuacjach mających miejsce w naszym życiu. To zrozumiałe. Niemniej jednak zadecydowałam praktykować wdzięczność od początku czytania książki, którą notabene już prawie kończę. Spostrzegłam już różnicę w moich myślach i mogę z pewnością przyznać, że bardzo dobrze się z tym czuję. 

Bez względu na to, co mówi książka nie ma przecież nic zdrożnego w dostrzeganiu tego, co normalnie przyjmujemy za rzecz oczywistą i poczuć się za to wdzięcznym. Nie tylko być wdzicznym jak sugeruje nam nasz język. Trzeba wdzięcznym się czuć. Na tym polega cała sztuka. 


*Opisana książka chyba jeszcze nie została wydana w języku polskim. Mam nadzieję, że stanie się to wkrótce! Na razie polecem ją tym, którzy mogą skorzystać z wersji angielskiej.

24/11/2013

Something extra to love - Frederik / Coś ekstra do kochania - Frederik


This little, sweetest creature is another reason for me reporting to be recently very busy. 

His name is Frederik and he has become my kitten exactly four weeks ago. I got him through my dear friend Louise who is a social worker and looked after a family who did want to give him away - apparently he was named Chocca-Mocca before (!).
Frederik was meant to be. He adapted to my place with no time whatsoever and captured our hearts straight away. Frederik is exceptional indeed. Friendly and simply charming. I have then something extra to love.

*****

To małe, słodkie stworzenie jest jeszcze jednym powodem, dla którego jestem ostatnio bardziej zajęta. 

Ma na imię Frederik i stał się moim kotkiem dokładnie 4 tygodnie temu. Dostałam go poprzez moja przyjaciółkę Louise, która jest pracownikiem socjalnym i opiekowała się pewną rodziną, która ktoka chciała oddać - notabene zwanego wcześniej Chocca-Mocca(!)

Frederik musiał mi być przeznoaczony. Zaadoptował się w moim domu dosłownie od razu i podbił nasze serca. Wyjątkowy bowiem jest ten Frederik. Przyjazny i po prostu pieszczotliwy. Mam więc coś ekstra do kochania.







Photos taken by my friend Stephen Virgo. 

Thanks Steve! xx

22/11/2013

Music, animals, dance and...men / Muzyka, zwierzęta, taniec i... mężczyźni



I will start today with a big question; what is important to you in life? I'll narrow it down though; what is important to you in life at the moment?

As these things obviously change depending on what's going on in our lives. If I was to answer this question today I'd say: music, animals, dance and...men.

Curiously I haven't written anything yet on those topics here on my blog. Why do I wonder about it in the first place?


Well, I like to know what it is that makes me tick, so I can reach for it pretty much at any time I want and therefore enjoy my life even on a bad day.

Music makes me feel connected both to myself and most importantly to others. I have the highest respect for people who make music and I immediate take to those, who introduce me to so called “good music”. If I was looking for a way to get through to a person I don’t get on very well, I’d try to do that through the music we both appreciate.


Animals simply give me joy, I love the way they are in sync with the world and (if domestic) with the human.

Dance is also a kind of connection. In this instance a very personal one. I do connect selfishly only to myself and haven't developed (or maybe haven't met anyone) yet whom I could truly connect with though dancing. It's my romance with myself.

And men? They are simply cool. When they joke, they see things differently and they upset me cause they are not as "perfect" as for some mysterious to me reasons, I believe they should be. I am happy to see that I have lots of male friends present in my life that I manage to maintain long term relationships with, bashing against the traditional judgement that a friendship between a man and a woman isn't possible. Maybe it's not. Maybe it's never meant to be a friendship. Maybe it's meant to be a rapport leaned on desire that if, wisely guided, is there to inspire and learn from each other? 


Life needs to be celebrated as we have only one. That's why in the Codex of Margarita it is mandatory to make sure, that one knows what it is that energise them, so that they can keep moving forward with a big smile on their face and the middle finger up towards the miserable moments;)
 


WERSJA POLSKA / POLISH VERSION  



Dzisiaj zacznę od pytania rzeka; co jest dla was ważne w życiu? Postaram się jednak je trochę zawężyć; co jest dla was ważne w obecnym momencie waszego życia?

Oczywiście rzeczy te zmieniają się w zależności od tego, co dzieje się w naszym życiu. Jeśli miałabym na to pytanie odpowiedzieć dziś byłyby to: muzyka, zwierzęta, taniec i... mężczyźni.

Ciekawe jest to, że do tej pory jeszcze nic na te tematy na blogu nie pisałam. W ogóle dlaczego się nad tym zastanawiam?

Lubię upewnić się co takiego mnie porusza, aby móc po to sięgnąć praktycznie kiedykolwiek mam na to ochotę i przez to cieszyć się życiem nawet podczas tzw. "złego dnia".

Muzyka sprawia, że czuję siebie i co najważniejsze również innych. Mam najwyższy szacunek do tych, którzy muzykę tworzą i od razu czuję sympatię do tych, którzy zapoznają mnie z tzw. "dobrą muzyką". Jeśli chciałabym się porozumieć z osobą, z którą nie bardzo mi po dordze próbowałabym zrobić to poprzez muzykę, którą oboje lubimy.  

Zwierzęta po prostu mnie cieszą. Uwielbiam też jak potrafią się synchronizować ze światem i (jeśli mowa o tych domowych) z człowiekiem.  

Taniec za to jest dla mnie jakimś szczególnym rodzajem połączenia z samą sobą. W tym przypadku jest to połączenie bardzo osobiste. Egoistycznie łączę się poprzez taniec tylko ze sobą i nie rozwinęłam (lub też jeszcze nikogo nie spotkałam) z nikim prawdziwego połączenia się poprzez taniec. To mój romans ze sobą.

A mężczyźni? Po prostu są cool. Kiedy żartują, widzą świat inaczej i kiedy mnie denerwują, bo nie są tacy "perfekcyjni" jak z jakiś mistycznych dla mnie powodów wydaje mi się, że być powinni. Cieszę się na myśl, że mam wielu kolegów facetów w moim życiu, i że udaje mi się tę przyjaźń z nimi na dłuższą metę utrzymać, tym samym dając policzek powszechnemu stwierdzeniu, że przyaźń między mężczyzną, a kobietą nie jest możliwa. Może i nie. Może jednak to nie ma być przyjaźń. Może to ma być raport oparty na pożądaniu, który jeśli mądrze sterowany inspiruje i pozwala się wzajemnie od siebie uczyć? 

Życie trzeba świętować, bo mamy je tylko jedno. Dlatego w Kodeksie Margarity konieczne jest upewnić się, co takiego nas energetyzuje, abyśmy mogli iść do przodu przed życie z  wielkim uśmiechem na ustach i wysuniętym środkowym palcem w stronę dołujących chwil;)

19/11/2013

Busy Days Fever / Szaleństwo gorączkowych dni


Without being too down about it I must confess that I have almost abandoned writing on my blog this week. This is not due to deficit of inspiration or a lack of ideas about what to post, but simply due to lack of time. As this month seems to slip through my fingers and I can feel December approaching my life becomes busier than at any other time of the year. 
There is nothing particularly special about December, despite Christmas, which overwhelms the whole month and whether we like it or not dictate our actions, provokes consumerism, and ironically generates worries about how to get through this special time of year. 

I find myself enjoying the craziness of busy days in my life at the moment. Arranging the Christmas do for our InterNations community in Brighton (What is InterNations?) which I am looking forward to, planning food menu for the home Christmas dinner, organising a trip to Scotland for New Year’s Eve and working on my travel plans for 2014 as I promised myself to visit at least one country outside of Europe each year.
Don’t get me wrong, I don’t mind visiting places here in Europe which I haven’t been to, but I’d rather go far away and leave exploring this continent for the future when I have a family, a dog and a jeep that I can rock ‘n’ roll with. Another option is to leave visiting Europe to when I am old and tired. This is supposing that I am going to live here, but this is not my plan - I was rather planning on dying in South America (if my destiny doesn’t mind!), and noway I plan on feeling tired or old at any point in my life. 

Without boasting I feel as I am on the right path to achieve that. I am exercising regularly, eating well (at least trying to), keeping my mind active (that’s other reasons for being so busy) and I am doing all this while still enjoying it, which is the basic law of success in any field. The most important thing though is to think stuff that makes you feel good and deal with negative thoughts and sensations as quickly and as efficiently as possible. This is hard, but possible. Appreciate what’s here instead of digging around for what’s not. Swap planning on Christmas gifts to thinking about your feelings towards the people you buy them for, think nice thought about others and learn to appreciate yourself. Be a gift to yourself this Christmas before you plan them for others in detail.



WERSJA POLSKA / POLISH VERSION



Nie chciałabym zaczynać negtywnie, ale muszę przyznać, że prawie "odpuściłam sobie" pisanie bloga w tym tygodniu. Bynajmniej nie ze względu na deficyt inspiracji lub ciekawych pomysłów na posty, tylko z prostego powodu, jakim jest brak czasu. Listopad zdaje się mi przeciekać przez palce, a zarazem czuję już grudzień na plecach. Sprawia to, że jestem więc jeszcze bardziej zajęta niż w innych porach roku.
W grudniu samym przez się nie byłoby nic specjalnego gdyby nie Święta Bożego Narodzenia, które praktycznie pochłaniają cały ten miesiąc i czy nam się to podoba czy nie dyktują nasze czyny, zmuszają do konsumpcji ponad normę oraz jak na ironię stwarzają niepokoje, jak spędzić ten przecież tak wyjątkowy dla większości z nas czas.

Osobiście lubię szaleństwo ferroru, w jakim się obecnie znajduję; organizacja przyjęcia świątecznego dla InterNations (co to jest InterNations?), którego już nie mogę się doczekać, rozpatrywanie opcji menu na domową Wigilię, przygotowywanie się do wyjazdu do Szkocji na Sylwestra oraz planowanie podróży na rok 2014 zgodnie z moim postanowieniem, że każdego roku odwiedzę przynajmniej jeden kraj spoza kontynentu. 

Proszę nie zrozumcie mnie źle, oczywiście zależy mi na zobaczeniu europejskich miejsc, w których jeszcze nie byłam, ale wolę raczej pojechać gdzieś daleko i zostawić nasz piękny kontynent do czasu, kiedy będę miała rodzinę, psa i jeepa, którym mogłabym ją podbijać. Inna opcja to zostawić Europę do czasu, kiedy będę stara i zmęczona. Oczywiście zakładając, że nadal będę tutaj mieszkać, aczkolwiek nie zamierzam ani jednego, ani drugiego. Planowałam raczej umrzeć w Południowej Ameryce (jeśli moje przeznaczenie na to pozwoli ;) i bynajmniej nie czuć się w tym czasie ani stara ani zmęczona.

Bez zbędnego chlubienia się czuję, że jestem na właściwej drodze. Regularnie ćwiczę, odżywiam się zdrowo (przynajmniej się staram), ruszam szare komórki (są to oczywiście dodatkowe powody, dla których jestem zajęta) i robię to wszystko z przyjemnością, co jest niezbędne w powodzeniu jakiego kolwiek przedsięwzięcia. Nie mniej jednak najważniejszą rzeczą w tym wszystkim jest, aby myśleć tak, żeby się dobrze czuć i rozprawiać się z negatwnymi myślami i sensacjami najszybciej jak się tlyko da. Nie jest to łatwe, ale możliwe. Docenić co się już ma niż drążyć, to czego nie. Zamienić planowanie prezentów świątecznych na refleksję o uczuciach jakie mamy do tych, dla których je kupujemy, myśleć o rzeczach miłych, docenić innych i siebie. Stać się prezentem dla samego siebie zanim konkretnie zaplanujemy te święta dla innych.