And if I loved you in moderation? Just half way.
I would love, when you call me but I wouldn't worry when you didn't. I would enjoy our time spent together to its fullest, and be equally happy when you're not around.
And if you cancelled at the last moment, I would smile and say: "No worries, I had exciting stuff to do anyway" and I'd go out for a run, I'd write a new post on my blog or I'd arrange to see a friend.
As you know, I find life exciting, and that's what you love about me, don't you?
If I loved you in moderation, just half way, I'd leave the other half to you for making our romance a beautiful experience.
Then I'd also knew how very moderate your love to me is...
WERSJA POLSKA / POLISH VERSION
A gdybym cię tak kochała umiarkowanie? Tak... w pół drogi.
Byłabym
przeszczęśliwa, kiedy zadzwonisz, ale nie martwiła się kiedy stałoby
się na odwrót. Byłabym w niebo wzięta podczas wspólnie spędzonych chwil
oraz delektowałabym się czasem, kiedy cię nie ma blisko.
A gdybyś w ostatniej chwili odwołał nasze spotkanie uśmiechnęłabym się i odpowiedziała: "Nie ma sprawy, i tak miałam do zrobienia parę ekscytujących rzeczy" i poszłabym pobiegać, napisałabym nowego posta na bloga lub umówiła się z koleżanką.
Jak wiesz, życie jest dla mnie pasjonujące, a przecież to we mnie tak bardzo kochasz, czyż nie prawda?
Gdybym
cię kochała umiarkowanie, tak w pół drogi, zostawiłabym tobie tę drugą
połowę, abyś mógł nasz romans uczynić doświadczeniem niesamowitym.
Wiedziałabym wtedy też, jak bardzo umiarkowana jest twoja miłość do mnie...
There are people that we meet and love them straight away. There are some people, that we meet and don't bother, and there are some people that we meet and don't know how to act around. Perhaps we decide to move away from them, maybe even dislike them, especially giving our first impression.
Sometimes though for some reason we decide to offer them our kindness and attention. Maybe because we sort of have to, we want to be polite or because we're simply nice people. We persist with that action and at some point these people respond. They smile back. They start talking from their real inner self. About their life, their worries, joys and dreams. And we see that they are not so weird as we thought. They're actually similar to us in some aspects. We realize that the most scary sometimes are those dark sides of us that we spot in others.
Those people are like a song, that we didn't like when we heard it for the first time. Then the more we listened to it again, the more we loved it and it became one of our favorite tunes, meanwhile those, whom we love at first already hum a hit song for us.
These all people are a song with the lyrics written for us.
WERSJA POLSKA / POLISH VERSION
Spotykamy w życiu różnych ludzi. Są tacy, których kochamy już od pierwszego z nimi kontaktu, tacy, których spotkanie szczególnie nas nie obchodzi i tacy, wokół których nie bardzo wiemy jak sie zachować. Może postanawiamy się nawet od nich odsunąć, może decydujemy się ich nie lubić, zważywszy na nasze pierwsze o nich wrażenie.
Czasami jednak z pewnych powodów decydujemy się być dla nich mili oraz poświęcić im trochę uwagi. Może dlatego, że myślimy, że powinniyśmy, chcemy być uprzejmi lub po prostu dlatego, że jesteśmy dobrymi ludźmi. Trwamy w tym czynie i w pewnym momencie ci ludzie nam
odpowiadają. Oddają nam uśmiech. Zaczynają do nas mówić z ich wnętrza. O
ich życiu, ich troskach, radości i marzeniach. I wtedy dostrzegamy, iż nie są oni tacy dziwni jak nam się wydawało. Tak naprawdę to są nawet do nas podobni w pewnych aspektach. Uświadamiamy sobie, że te najstraszniejsze nasze ciemne strony to te, które zauważamy w innych.
Ci
ludzie są jak piosenka, której nie polubiliśmy za pierwszym słuchaniem.
Potem im więcej ją słyszymy, tym bardziej ją lubimy i staje się ona
jednym z naszych ulubionych utworów, podczas gdy ci, których kochamy od razu nucą dla nas już szlagier.
Ci wszyscy ludzie są piosenką ze słowami napisanymi do nas.

So the 1st January has gone by, bringing the New Year 2014 into existence. Many of us plan so-called New Year’s Resolutions, treating this established calendar date as a reason to start doing or stop doing certain behaviours in their lives.
Did I just say “stop doing”? Yes. Most of New Year’s resolutions I’ve heard of sound similar to the Ten Commandments with a strong dose of self-damnation; “I have to quit smoking”, “I have to stop drinking so much coffee”, “I must sign up to the gym and start exercising”, and so on.
As these self-orders restrict our freedom of choice they got broken as often as the Ten Commandments... OK, some of those provisions last a month or two
Let me put it clearly. If you think that you want to stop doing something because you think you should, it will never work. At least not for long. In order to change things, you’ve got to want that. So you’ve got to want to quit smoking because you want to, not because you saw a row of rotten teeth with disgusting decay on the cigarette pack, or they told you again on the radio how bad smoking is. You want to decrease the amount of coffee because you feel you don’t need it to function perfectly. You want to start exercising, cause you like it and you know it's good for you.
I quit smoking on the 10th March and it’s going to be seven years soon since I have not gone back to this habit. I quit because I decided that I don’t need to smoke anymore and most importantly, I was ready to do that. It wasn’t my New Year’s resolution. It wasn't even my goal. I was simply ready to do that.
The 1st of January each year is a commonly used time to start implementing changes in our lives and it obviously works for many people. It’s worth underlining this again: it works well to start a New Year resolution. What happens later it’s a matter of the individual’s capabilities and circumstances.
Every day is a good day to start a change in our habits. As long it is something you really want, because you’ve chosen to do so, and you are truly ready for it.
WERSJA POLSKA / POLISH VERSION
Właśnie minął pierwszy stycznia tym samym wpraszając Nowy Rok 2014 do naszej egzystencji. Wielu z nas planuje tzw. postanowienia noworoczne traktując tę umowną przecież kalendarzową datę jako powód, aby wyrobić jakieś nawyki lub ich nie czynić.
Chwileczkę, czy ja właśnie powiedziałam "nie czynić"? Tak. Większość noworocznych postanowień, które słyszałam brzmi podobnie do Dziesięciu Przykazań z silną dawką samopotępienia; "Muszę rzucić palenie", "Muszę przestać pić tyle kawy", "Muszę zapisać się na siłownię i zacząć ćwiczyć" i tak dalej.
Te auto nakazy krępują naszą wolność wyboru, często więc są one łamane z taką samą częstotliwością jak Dziesięć Przykazań. OK, niektóre z nich utzrymywane są prze miesiąc lub dwa ;)
Wyraźmy się jasno. Jeśli myślisz, że chcesz przestać coś robić, bo uważasz, że powinieneś, to nigdy to nie podziała. Przynajmniej nie na długo. Aby coś zmienić trzeba tego naprawdę chcieć. Musisz więc chcieć rzucić palenie, dlatego, że tego chcesz, nie dlatego że zobaczyłeś rządek połamanych zębów udekorowanych obrzydliwą próchnicą na pudełku papierosów, lub znowu słyszałeś w radiu, jakie to palenie jest dla ciebie szkodliwe. Chcesz zmiejszyć ilość wypijanej kawy, bo nie potrzebujesz jej dużo, aby dobrze funkcjonować. Chcesz ćwiczyć, bo tak lubisz i wiesz, że dobrze ci to robi.
Mnie udało się rzucić palenie 10go marca i niedługo będzie już siedem lat, od kąd nie wróciłam do tego nawyku. Odstawiłam papierosy, ponieważ zdecydowałam, że palenie już mi więcej nie służy i co najważniejsze, byłam gotowa to zrobić. Nie było to noworoczne postanowienie. Nie był to nawet mój cel. Po prostu byłam na to gotowa.
Pierwszy stycznia każdego roku jest powszechnie używany jako czas do wprowadzenia w naszym życiu zmian i oczywiście wielu ludziom ta data całkiem dobrze się sprawdza. Warto jednak podkreślić: sprawdza się dobrze jako początek noworcznego postanowienia. Reszta zależy już od zdolności jednostki i otaczających ją warunków.
Każdy dzień jest dobry na rozpoczęcie zmian w naszych nawykach. Dopóki są one, tym czego naprawdę chcesz, bo tak wybrałeś i jesteś na nie faktycznie gotowy.